„Ale ty przecież nie znasz się na produkcji mebli / kebabach / księgowości!” I to właśnie jest atutem copywritera.
Czasem w rozmowach z przedsiębiorcami słyszę tę wątpliwość. I doskonale to rozumiem. Myślicie: „Jak on ma to dobrze opisać, skoro się na tym nie zna”.
No właśnie. Mam opisać, nie produkować.
I dlatego copywriter wcale nie musi znać się na twojej branży. Bo to ty jesteś ekspertem. Potrzebna jest twoja wiedza, twoje opowieści.
A ja tylko je spiszę.
I podam tak, żeby ludzie chcieli czytać. I kupować.
Piotr od kebabów, Kinga od okien, czy Maciej od tartaków wiedzą o swojej branży wszystko. Tylko mają jeden wspólny problem: klątwę wiedzy.
Siedzą w swoich biznesach tak głęboko, że ich komunikacja staje się zbyt trudna, techniczna i nudna dla przeciętnego odbiorcy. Albo nie chcą pisać o oczywistościach, bo wszyscy to wiedzą.
A ja nie wiem.
Podobnie jak część twoich klientów.
Dlatego tam, gdzie ty widzisz maszyny, ja widzę historię i opowieść o tym, co te urządzenia zmieniają w życiu.
Ty opowiadasz o parametrach produktu, a ja wchodzę w buty klienta i pytam “jak mi to ułatwi życie?”
Zadaję głupie pytania. Bo skoro ja nie wiem, to klient też nie wie. Tylko on może wstydzi się zapytać.
Kiedy trzeba staję się tłumaczem z języka branżowego, eksperckiego na ludzki.
Nie trzymam się branżowych schematów. Dzięki temu strony, artykuły na blogach, czy posty moich klientów wyróżniają się na tle konkurencji.
A gdybyś nadal się upierał, że humanista nie da rady z technicznymi tamatami, to dopowiem, że gdzieś w szafie mam dyplom technika mechanika, a nawet pracowałem w firmie konstrukcyjnej, czy fabryce papieru.
Daj znać, jeśli pomyślałeś “ten gość mówi z sensem, chcę żeby dla mnie pisał”. Albo radzisz sobie z pisaniem, ale potrzebujesz konsultacji – pomogę ci uprościć przekaz, żeby ludzie zaczęli go czytać z radością, a nie z obowiązku.